Let's go
Sama nie wiem od czego zacząć. Może od tego co się dzieję na chwilę obecną, a reszta brudów wyjdzie z czasem.
Zakochałam się. Znowu. Pewnie sobie pomyslicie,ah kolejna idiotka która będzie opowiadać o tym jakie to ma złamane serce itd. Powiem wam jedno. Jestem jedną z niewielu osób które się pakują w takie bagno,że sami będziecie zdziwieni moją głupotą.
Ma na imię Jeremy. 24 lata. Poznałam go na stronie randkowej.
Rozmawialiśmy że sobą przez miesiąc,później zdecydowaliśmy się spotkać. Pojechałam do niego. Przestaliśmy się,zostałam na noc. Wszystko było świetnie aż do następnego dnia. Miałam wrażenie,że obudziłam się obok zupełnie innego człowieka. Moja firma intuicja której rzadko słucham powiedziała mi,że coś jest nie tak. Wróciłam do domu. Zaczęłam z nim rozmowę. Okazało się, że podobam mu sie, ale nie w stu procentach i go to blokuje. Owszem,zabolało. Zostaliśmy przyjaciółmi, że tak powiem.
Traktowałam go jak zwykłego kumpla. Nie spodobało mu się to. Nie było już słodkich wiadomosci i stwierdził,że chciałby żeby było jak wcześniej. Powiedziałam mu,żeby słuchał swojego serca i będzie wiedział co robić. Powiedział że jego serce wysyła go do mnie.. Zmieklam. Dałam mu szansę. Trwało to miesiąc ale moja intuicja znowu podpowiedziala mi,że coś jest nie tak. Okazało się,że on nie potrafi się zaangażować tak jak ja. Próbował,ale nie daje rady. Zakończyliśmy to. Poznałam kogoś innego. Było super. Ale Jeremy znowu wrócił. Spotkaliśmy się. Później poszło szybko. Była taki kochany a ja naiwna wierzyłam w jego przemianę. Zerwalam z tamtym i dałam mu szansę. Jednak cały czas miałam w głowie to wszystko co mi zrobił. Chodziła nerwowa. Oczekiwałem od niego jakiś deklaracji. Niby się starał. Przedstawił mnie swoim znajomym jako swoją dziewczynę. Próbował być czuły. Czasami to widziałam. Ale to nie wystarczyło. Powiedziałam mu że mam dosyć i lepiej to zakończyć. Przyznał mi rację. On też miał dosyć. Płakałam. Brakowało mi go. I pewnego wieczoru wysłał mi wiadomość. Powiedział że często o mnie myśli. Że myśli o tym jak się kochaliśmy. I zgadnijcie co? Zostaliśmy przyjaciółmi do seksu. Głupia jestem co? A teraz chodzę i się zamartwiam. Przecież go kocham. Widzieliśmy się przedwczoraj. Spałam u niego. Seks był świetny. On też kochany,przynajmniej jak na niego. Głupi przykład, poszedł robić jedzenie. Leżałam na kanapie. Nastawil makaron,przyszedł do salonu i kucajac przy mojej głowie,zaczął mnie głaskać po włosach. Albo leżeliśmy na łóżku,smiejac się. Spojrzał się na mój brzuch i powiedział : może tam jest nasze dziecko? Spojrzałam się na niego poważnie, prosząc żeby już tak nie robił. Nie skomentował tego. W tym wszystkim nie chodzi tylko o sex. W moje urodziny zadzwonił domnie,tak po prostu, żeby zobaczyć czy się dobrze bawie. Jego kumple wiedzą że się spotykamy. W łóżku robi wszystko żeby było mi dobrze. Ale boję się, że on kogoś pozna. Dzisiaj wieczorem,powiedział że jest że znajomymi. A co jeśli to gówno prawda? Boję się. Boję się czekać na nieuniknione.. Boję się go zostawić. Cholerny tchórz.
Zakochałam się. Znowu. Pewnie sobie pomyslicie,ah kolejna idiotka która będzie opowiadać o tym jakie to ma złamane serce itd. Powiem wam jedno. Jestem jedną z niewielu osób które się pakują w takie bagno,że sami będziecie zdziwieni moją głupotą.
Ma na imię Jeremy. 24 lata. Poznałam go na stronie randkowej.
Rozmawialiśmy że sobą przez miesiąc,później zdecydowaliśmy się spotkać. Pojechałam do niego. Przestaliśmy się,zostałam na noc. Wszystko było świetnie aż do następnego dnia. Miałam wrażenie,że obudziłam się obok zupełnie innego człowieka. Moja firma intuicja której rzadko słucham powiedziała mi,że coś jest nie tak. Wróciłam do domu. Zaczęłam z nim rozmowę. Okazało się, że podobam mu sie, ale nie w stu procentach i go to blokuje. Owszem,zabolało. Zostaliśmy przyjaciółmi, że tak powiem.
Traktowałam go jak zwykłego kumpla. Nie spodobało mu się to. Nie było już słodkich wiadomosci i stwierdził,że chciałby żeby było jak wcześniej. Powiedziałam mu,żeby słuchał swojego serca i będzie wiedział co robić. Powiedział że jego serce wysyła go do mnie.. Zmieklam. Dałam mu szansę. Trwało to miesiąc ale moja intuicja znowu podpowiedziala mi,że coś jest nie tak. Okazało się,że on nie potrafi się zaangażować tak jak ja. Próbował,ale nie daje rady. Zakończyliśmy to. Poznałam kogoś innego. Było super. Ale Jeremy znowu wrócił. Spotkaliśmy się. Później poszło szybko. Była taki kochany a ja naiwna wierzyłam w jego przemianę. Zerwalam z tamtym i dałam mu szansę. Jednak cały czas miałam w głowie to wszystko co mi zrobił. Chodziła nerwowa. Oczekiwałem od niego jakiś deklaracji. Niby się starał. Przedstawił mnie swoim znajomym jako swoją dziewczynę. Próbował być czuły. Czasami to widziałam. Ale to nie wystarczyło. Powiedziałam mu że mam dosyć i lepiej to zakończyć. Przyznał mi rację. On też miał dosyć. Płakałam. Brakowało mi go. I pewnego wieczoru wysłał mi wiadomość. Powiedział że często o mnie myśli. Że myśli o tym jak się kochaliśmy. I zgadnijcie co? Zostaliśmy przyjaciółmi do seksu. Głupia jestem co? A teraz chodzę i się zamartwiam. Przecież go kocham. Widzieliśmy się przedwczoraj. Spałam u niego. Seks był świetny. On też kochany,przynajmniej jak na niego. Głupi przykład, poszedł robić jedzenie. Leżałam na kanapie. Nastawil makaron,przyszedł do salonu i kucajac przy mojej głowie,zaczął mnie głaskać po włosach. Albo leżeliśmy na łóżku,smiejac się. Spojrzał się na mój brzuch i powiedział : może tam jest nasze dziecko? Spojrzałam się na niego poważnie, prosząc żeby już tak nie robił. Nie skomentował tego. W tym wszystkim nie chodzi tylko o sex. W moje urodziny zadzwonił domnie,tak po prostu, żeby zobaczyć czy się dobrze bawie. Jego kumple wiedzą że się spotykamy. W łóżku robi wszystko żeby było mi dobrze. Ale boję się, że on kogoś pozna. Dzisiaj wieczorem,powiedział że jest że znajomymi. A co jeśli to gówno prawda? Boję się. Boję się czekać na nieuniknione.. Boję się go zostawić. Cholerny tchórz.
Komentarze
Prześlij komentarz